W ciągu ostatnich kilku lat na całym świecie notuje się lawinowy wzrost liczby studentów uczelni wyższych. W 2007 roku było ich 152,5 miliona, co w porównaniu z rokiem 2000 stanowi ponad 50-procentowy wzrost. Jeszcze pół wieku temu wyższe wykształcenie było w większości krajów uważane za przywilej elit społecznych, w tym głównie mężczyzn. We współczesnych społeczeństwach, zdobycie wyższego wykształcenia przez 40 – 50 procent młodych ludzi uważane jest za warunek prawidłowego rozwoju gospodarczego kraju, a wśród studiujących przewagę liczebną stanowią kobiety i w kolejnych dekadach tendencja ta ma się nasilić.
Rosnące zainteresowanie studiami wyższymi niesie jednak z sobą wiele wyzwań. Dla przeżywających oblężenie uczelni publicznych kwestią zasadniczą staje się finansowanie. Utrzymanie właściwych standardów nauczania w sytuacji rosnącej liczby studentów wymaga z jednej strony znacznych nakładów, z drugiej rozstrzygnięcia podstawowej kwestii: czy wyższe wykształcenie powinno być uważane za dobro publiczne, mające decydujący wpływ na rozwój kraju, a zatem finansowane z publicznych pieniędzy, czy też jest ono dobrem prywatnym, decydującym o osobistym rozwoju jednostki, która wobec tego powinna finansować swoje wykształcenie sama. Czy więc dostęp do studiów wyższych zależeć powinien od zdolności czy też od zasobności portfela kandydata?
Nawet w ramach jednego kraju bywa on niejednakowy i zależny od przynależności do grupy społecznej. Ludzie ze środowisk niezamożnych, imigranckich, mniejszości etnicznych czy osoby niepełnosprawne stanowią na ogół niewielki procent studentów, nawet w krajach, w których uczelnie dysponują rozbudowanymi systemami stypendialnymi i prowadzą specjalne programy kulturowe, czy nawet rezerwują pulę miejsc dla kandydatów ze środowisk społecznie marginalizowanych.
Ogromne dysproporcje w dostępie do studiów daje się także zauważyć pomiędzy poszczególnymi regionami świata. W krajach Europy Zachodniej i Ameryki Północnej z szansy na zdobycie wyższego wykształcenia korzysta 71 procent obywateli, w rejonie Dalekiego Wschodu – 26 procent, w krajach arabskich 23 procent, w Azji Południowo-Wschodniej - mimo ogromnej tendencji wzrostowej – jedynie 11 procent, a w Afryce 6 procent. Dziecko mieszkające w Afryce Subsaharyjskiej ma wciąż mniejszą szansę na ukończenie szkoły podstawowej niż Europejczyk na ukończenie studiów wyższych.
Jednakże zasady funkcjonowania szkolnictwa wyższego także w krajach wysoko rozwiniętych ulegają zasadniczym zmianom. W coraz większej liczbie krajów, instytucje publiczne, kiedyś tradycyjnie finansowane z budżetu państwa, obecnie są zmuszone do samodzielnego generowania środków na utrzymanie i rozwój. Pierwszym krokiem w tym kierunku jest najczęściej wprowadzenie czesnego, które obowiązuje już w wielu krajach niegdyś szczycących się bezpłatnym szkolnictwem wyższym, takich jak Chiny (od 1997 r.), Wielka Brytania (od 1998 r.) i Austria (od 2001 r.). Czesne stopniowo wprowadzane jest także w kolejnych krajach Europy, tradycyjnie uważanej za bastion bezpłatnych uczelni wyższych.
Wymóg samofinansowania powoduje, że uczelnie oprócz dbałości o poziom nauczania, muszą także stać się przedsiębiorstwami wytwarzającymi dochód. Stanowi to nie lada wyzwanie przede wszystkim dla państwowych szkół wyższych o profilu humanistycznym, które muszą dodatkowo stać się konkurencyjne wobec rosnącej liczby uczelni prywatnych, a także nowych form studiowania, np. przez Internet.
Wiele uczelni stara się nawiązywać bliższe kontakty z lokalnym biznesem, wzbogacając swoją ofertę dydaktyczną o płatne kursy akademickie dostosowane do jego potrzeb. Metodą podniesienia atrakcyjności uczelni i jej konkurencyjności jest także dbałość o odpowiednio wysokie miejsce w rankingu międzynarodowym, a także stała współpraca badawcza z placówkami o podobnym profilu na świecie. Oprócz prestiżu, zwiększa to również szanse na pozyskanie kandydatów spoza własnego kraju. W 2007 roku ponad 2,8 mln osób na świecie podjęło studia zagranicą. W tej liczbie największy udział mieli obywatele Chin (ponad 421 tysięcy), Indii (153 tysiące) i Republiki Korei (ponad 105 tysięcy). Większość z nich (prawie 596 tysięcy) wybrała uczelnie w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii lub Irlandii (351 tysięcy) albo we Francji (ponad 246 tysięcy).
Wpływ globalizacji na szkolnictwo wyższe przejawia się także rosnącą liczbą instytucji oraz programów o charakterze międzynarodowym. Kilka państw – np. Katar, Singapur czy Zjednoczone Emiraty Arabskie - konsekwentnie buduje swoją pozycję międzynarodowych centrów akademickich. W Europie rozpoczęty w 1999 r. Proces Boloński ma na celu zharmonizowanie i ujednolicenie odmiennych systemów szkolnictwa wyższego funkcjonujących w ponad 40 krajach. Podobne wysiłki podejmowane są w Ameryce Łacińskiej, Afryce, Azji Południowo-Wschodniej i w regionie Pacyfiku.
Jednym z najbardziej brzemiennych w skutki zjawisk ostatnich lat w obszarze szkolnictwa wyższego jest gwałtowny wzrost liczby uczelni prywatnych. Tradycyjnie odgrywały one znaczącą rolę w krajach Dalekiego Wschodu i w Stanach Zjednoczonych. Obecnie 30 procent wszystkich studiujących na świecie zarejestrowanych jest na uczelniach niepaństwowych. Odgrywają one wiodącą rolę w takich krajach jak Brazylia, Chile oraz w niektórych krajach afrykańskich, w których liczba chętnych znacznie przewyższa liczbę miejsc na uczelniach państwowych.
W związku z rosnącą liczbą uczelni, jak również z coraz większą popularnością studiów internetowych, coraz częściej pojawia się pytanie o gwarancję jakości oferowanych zajęć, jak również o kryteria oceny wartości uzyskanych tą drogą dyplomów. Będą się one nasilały, sądząc z prognoz jeszcze większego zainteresowania studiami w kolejnych dekadach. Wśród przyszłych studentów coraz więcej będzie ludzi jednocześnie pracujących oraz takich, które postanowiły studiować poza granicami własnego kraju. Wobec rosnącego zapotrzebowania na nauczycieli w niektórych regionach świata, dbałość o jakość kształcenia będzie niejednokrotnie ustępować miejsca wymogom dostarczenia jak największej liczby dyplomowanych absolwentów w jak najkrótszym czasie.
To tylko niektóre z zagadnień, które staną się przedmiotem dyskusji podczas drugiej już międzynarodowej konferencji UNESCO na temat stanu szkolnictwa wyższego na świecie. Pierwsza zorganizowana została w 1998 roku.